Urządzanie domu, to pewnego rodzaju kompromis

Dla wielu z nas pierwszy nowy dom, czy mieszkanie to straszne przeżycie, a zarazem mega frajda. Jest tyle różnych gustów i opinii, że aż boje się pisać, jakie nieraz są chocki klocki przy urządzaniu nowej chaty.

Jednak patrząc na to z innej strony, jest to pewnego rodzaju test dla nas samych, dla tych dwojga również… Kompromis?
Hmmm… czy w ogóle jest cień szansy na kompromis? Owszem, trzeba czasem schylić głowę i posłuchać o marzeniach żony, o jej wizjach, o tym co lubi, w czym jej lepiej, czego nie lubi, a co ewentualnie może zrobić dla dobra ogółu.

Z pewnością mąż zdanie również ma, a to trzyma portfel i uważnie liczy, czy aby na pewno jest to tak bardzo teraz potrzebne, skoro wciąż czekamy na podłogę… ? i czy rzeczywiście żona tak bardzo będzie korzystała z tego czy owego, kiedy zna ją od paru dobrych lat i doskonale wie, że wcale nie jest to priorytet, jakim zdawałoby się jej być…
No ale… Kochani to właśnie jest sztuka kochania, czyż nie? Kompromisy bywają trudne, ale są skuteczne.

Absolutnie nie możemy negować czyichś pomysłów, czy też burzyć jego wizji. Wszytko jest tu spójne, ona chce wydawać, on chce oszczędzać, lub na odwrót. Jednak składa się to w całość i koniec końców dom jest umeblowany, ale w rozsądnej cenie.

Coś w tym wszystkim jest, dlatego o tym wspominam. Wysyłamy Wam dużo dobrej i pozytywnej energii. Nie przewalcie na głupoty!
Bądźcie wyrozumiali i cierpliwi dla siebie samych i innych 🙂

Pozdrawiamy
#dwieplusjedna

 

Leave your thought